42-latka uśmiercono w szpitalu w wyniku pomyłki. Teraz tylko sąd może go „ożywić”!

42-latka uśmiercono w szpitalu w wyniku pomyłki. Teraz tylko sąd może go „ożywić”!

Warto przeczytać

42-letni Rafał Piotrowski został uznany za zmarłego w wyniku pomyłki szpitala w Sosnowcu. Mimo iż sprawa została wyjaśniona, czeka na to by sąd przywrócił go do życia. Zgodnie z polskim prawem mężczyzna nie istnieje!

42-latka uśmiercono w szpitalu w wyniku pomyłki. Teraz tylko sąd może go „ożywić”!

42-letni Rafał Piotrowski z Sosnowca przeżył w ostatnim czasie same nieprzyjemne chwile. Okazuje się bowiem, że został uśmiercony w wyniku pomyłki, z którą nie miał wiele wspólnego. Państwo Polskie nie przewiduje jednak „ożywienia”, dlatego powrót Pana Rafała do żywych okazuje się naprawdę ciężki. Może go wskrzesić tylko sąd, a to będzie trwało miesiącami. Nie on się uśmiercił, jednak najwidoczniej musi udowodnić, że nadal żyje!

Pomyłka w szpitalu „uśmierciła” Pana Rafała

Rafał Piotrowski od kilku lat nie utrzymuje kontaktów ze swoją rodziną, co przyczyniło się do utrwalenia niefortunnej pomyłki. Pewnego dnia do partnerki Pana Rafała zadzwonił szwagier mężczyzny, pytając jak czuje się kobieta – w końcu niedługo pogrzeb bliskiej jej osoby. Dopiero wtedy cała sprawa ujrzała światło dzienne i na szczęście nie doszło do pogrzebu! Okazuje się, że do szpitala w Sosnowcu pod koniec grudnia 2017 roku trafił mężczyzna podając swoje imię i nazwisko, oraz datę urodzenia – była to dane identyczne jak wspomnianego już Rafała Piotrowskiego. Szpital przeszukał bazę pacjentów i znalazł osobę o takich danych w bazie swoich pacjentów – zawiadomiono policję która znalazła ojca Pana Rafała, a na podstawie danych ze szpitalnej bazy wystawiono akt zgonu, który wydano ojcu Pana Rafała. Nie zagłębiano się w sprawdzanie informacji z bazy szpitala, a przyjęto je za pewnik. Z racji tego, że syn nie odzywał się już od kilku lat, mężczyzna nie miał wątpliwości do to prawdziwości zaistniałej sytuacji. Nie chciał identyfikować ciała syna, natomiast zajął się przygotowaniami do pogrzebu.

Przygotowania do pogrzebu trwały, a Pan Rafał miał się dobrze

W przeciągu kilku następnych dni skrupulatnie planowano ceremonię pogrzebową – rodzina rozwiesiła już nekrologi, rozkopano również grób mamy Pana Rafała, w którym miano złożyć szczątki. Na szczęście do pogrzebu nie doszło – szwagier mężczyzny znalazł numer do partnerki Pana Rafała w jednym ze starych notesów. Chciał ją pocieszyć i zaoferować pomoc tuż przed pogrzebem – kobieta uznała to za żart i przekazała słuchawkę partnerowi. Jakież było zdziwienie szwagra na wieść, że Rafał Piotrowski ma się dobrze i wcale nie zamierza umierać! Pan Rafał dosłownie oniemiał i uznał całą sytuację za niefortunny żart. Okazało się jednak, że pogrzeb naprawdę jest planowany już na kolejny dzień – nie budził wątpliwości fakt, że w urnie znajdują się prochy całkiem innej osoby! Gdyby nie telefon szwagra, w grobie zostałaby pochowana obca osoba, a sam zainteresowany dowiedziałby się o fakcie dopiero po wykasowaniu go z wszystkich publicznych baz administracyjnych.

Pan Rafał żyje…Mimo to jest uznany za zmarłego

Na samych przykrościach związanych z organizacją pogrzebu się nie skończyło. Pan Rafał bardzo szybko przekonał się o tym, ile będzie go kosztował cudzy błąd. Niedługo po całym zdarzeniu dostał telefon od kadrowej firmy, w której pracował – poinformowała, że nie ma możliwości odprowadzania jego składek ZUS. W końcu informacja o zgonie mężczyzny została zapisana w systemach ZUS, Urzędu Skarbowego czy NFZ – dosłownie wszędzie w publicznej administracji. Mężczyzna stracił pracę, w końcu nie może być zatrudniany jako nieboszczyk. Pan Rafał mimo że żyje i ma się dobrze, nie jest w stanie załatwić żadnej sprawy urzędowej, nie może dostać się do własnego konta w banku, rozliczyć podatków czy legalnie pracować – dla naszego państwa po prostu przestał istnieć. Pan Rafał nie zdawał sobie konsekwencji czyjejś pomyłki, dlatego nie śpieszył się do wyjaśnienia sprawy, dokąd nie odczuł problemów na własnej skórze. Pan Rafał musi zostać przywrócony do życia dopiero wyrokiem sądu – dokumentacja w sprawie była zbierana i dopiero 12 marca została przesłana do właściwego sądu. Teraz pozostaje jednak czekać na wyznaczenie rozprawy, a przecież na pierwszym posiedzeniu może się nie skończyć. Może minąć jeszcze kilka miesięcy, zanim Rafał Piotrowski odetchnie z ulgą. Sam poszkodowany jest szczerze oburzony tym, że odpowiada za czyjeś błędy i musi udowadniać że żyje. Chce pozwać szpital, który naraził go na tak duże problemy – za krzywdy chciałby otrzymać 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia – przedsądowe wezwanie do zapłaty wysłała sosnowieckiemu szpitalowi pełnomocnik Pana Rafała. Mężczyzna który faktycznie zmarł i podał dane Rafała Kwiatkowskiego był bezdomny i został godnie pochowany przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Artykuł powstał dzięki portalowi tabletki Cellactiv

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o